W przewodniku opisy geostanowisk są poprzedzone omówieniem kluczowych zagadnień związanych z zasobami geoparku. W przystępny sposób specjaliści – naukowcy i dydaktycy zrzeszeni w Stowarzyszeniu, opisują różne aspekty geoparku: genezę polodowcowej rzeźby terenu, procesy kształtowania się krajobrazu kulturowego, uwarunkowania sieci wodnej i wód podziemnych, potencjał turystyczny i krajoznawczy oraz znaczenie geoparku dla edukacji. Zapraszamy do lektury.
Ewolucja krajobrazu naturalnego i kulturowego środkowej Wielkopolski – od czasów wielkiego lądolodu do piastowskiej monarchii
Mirosław Makohonienko
Rzeźbę, która nadała swoiste cechy krajobrazom środkowej części Wielkopolski, ukształtował potężny lądolód nasuwający się z wolna z odległej Skandynawii. Czasy wielkiego chłodu, nazywane ostatnią epoką lodową, następowały stopniowo. Ochłodzenie rozpoczęło się około 115 tysięcy lat temu. Lądolód przyrastając przez tysiące lat przesuwał się ku południowi. Największe chłody zapanowały między 29 a 19 tysięcy lat temu. Wówczas to powstałe na lądach masy lodu zmagazynowały w sobie tak ogromne ilości wody, że poziom ówczesnych mórz i oceanów obniżył się o 125 metrów. Bałtyk zanikł. Cała ówczesna Skandynawia, jak i sam Bałtyk przykryte zostały lodową kopułą. W swym powolnym marszu, lądolód ruszając z północnej Skandynawii dotarł do południowej Wielkopolski, w okolice dzisiejszego Leszna, przechodził przez miejsca, gdzie dziś są nasze wioski i miasta. Naciskając na podłoże formował pod sobą pokłady gliny, przynosił z sobą wielkie ilości kamienia, od drobnego po wielometrowe głazy. Pojezierze Gnieźnieńskie i Równina Wrzesińska przez kilka tysięcy lat znajdowały się pod setkami metrów lodu. Jego kopuła sięgała wyżej niż jakakolwiek dzisiejsza góra na terenie Wielkopolski. Ten sam lądolód objął swym płaszczem część północnych Niemiec, Danii, Wysp Brytyjskich i Irlandii. Kiedy klimat zaczął się wyraźniej ocieplać, około 15 tysięcy lat temu, lądolód stopniowo wytapiał się, odsłaniając mineralne podłoże. Potęga i siła przesuwających się mas lodu, jak i działalność wód roztopowych, rzeźbiły powierzchnię terenu, usypywały wzniesienia, mniejsze i większe. W zależności jak owe wzniesienia powstawały zwykliśmy je nazywać morenami, kemami, ozami czy drumlinami. Ogromne ilości wód z topniejącego lądolodu drążyły na jego przedpolu przepotężne pradoliny, wielkością przypominające doliny dzisiejszych syberyjskich rzek. Tworzyły się systemy mniejszych rzek, rozlewających się wieloma nurtami, zwane rzekami roztokowymi lub warkoczowymi. Ich wody przenosiły piaski i żwiry gromadząc sypki materiał budujący rozległe równiny, zwane sandrami. Gdzieniegdzie przewiewany wiatrem piasek formował śródlądowe pola wydmowe. Wraz z ustępującym lądolodem odsłaniały się głębokie i wydłużone jak wstążki rynny, wypełniane wodami jezior i strumieni. Po wytapianych tu i ówdzie bryłach martwego lodu tworzyły się różnej wielkości jeziora, jeziorka i oczka o charakterystycznych owalnych kształtach. Na odsłoniętych spod lodu powierzchniach, w surowych warunkach klimatu peryglacjalnego, tworzyły się gleby poligonalne, których ślady zachowały się do dziś na gruntach w okolicy Fałkowa. Następnie zaczęło tam wkraczać życie – pierwsze rośliny i zwierzęta, owady, ptaki, ssaki, z czasem wymagające więcej ciepła płazy i gady.

Ryc. 2. Oś czasu zmian klimatycznych – okresów zimnych (glacjalnych) i ciepłych (interglacjalnych) w ostatnich ponad 130 tysięcy lat na obszarze Europy.
U schyłku epoki glacjalnej, w czasie odwrotu lądolodu, klimat był bardzo niestabilny. Po fazach chłodniejszych następowały cieplejsze. W chłodniejszych czasach rozwijała się roślinność tundrowa, w czasach cieplejszych pojawiły się pierwsze pionierskie lasy, ustępujące przy nawrocie chłodu. Ówczesne tundry jakkolwiek zbliżone do tych, jakie dziś zobaczymy wybierając się do północnej Skandynawii, miały w swym składzie również gatunki pochodzące ze stepów, stąd roślinność ówczesna nazywana bywa stepotundrą lub stepem mamutowym. Tą drugą nazwę zawdzięcza swojemu największemu mieszkańcowi, mamutowi włochatemu. Jego gruba długa sierść chroniła przed zimnem, a wygięte długie ciosy pomagały przegarniać śnieg w poszukiwaniu roślinnego pokarmu. Współczesne wyobrażenia tych zwierząt obejrzeć możemy nad brzegiem jeziora przy Karczmie na Lednicy. Po środkowej Wielkopolsce wędrowały w owych czasach stada reniferów, obecne były lisy polarne i liczne ptactwo. Wiosną i latem na mamutowym stepie rozkwitały barwne kwiaty, jak dębiki ośmiopłatkowe, skalnice, posłonki i stepowe bylice. Miejscami do gruntu tuliły się karłowate wierzby i krzewiaste brzozy. W ostatnim okresie chłodu nazywanym młodszym dryasem rozprzestrzeniły się jałowce. Ślady owych tundrowych roślin, zachowane w postaci listków i nasion, znajdujemy przykryte osadami w rynnach glacjalnych, między innymi na gruntach Dziekanowic. Okresy ocieplenia inicjowały migrację rokitnika, dziś występującego naturalnie tylko nad Bałtykiem, po nich nastąpił rozwój pionierskich lasów brzozowym, wreszcie lasów z modrzewiem i sosnami.

Ryc. 3. Zasięg maksymalny ostatniego zlodowacenia w Polsce około 22-20 tysięcy lat temu, wyznaczony fazą leszczyńską (L) oraz etapy wycofywania się lądolodu z miejscami dłuższego postoju, określane jako faza poznańska (Pz), faza pomorska (Pm) i faza gardnieńska (G) wraz z ich przybliżonymi datowaniami. Pomarańczowym kołem zaznaczono opisywany obszar.
W tundrowym krajobrazie, w ślad za rozwijająca się roślinnością dającą pokarm zwierzętom, pojawił się człowiek. Wędrował w małych grupach, polując na zwierzynę, łowiąc ryby i zbierając jadalne rośliny. Archeolodzy określają te grupy społecznościami schyłkowego paleolitu. Posługiwali się narzędziami z kamienia, rogu, kości oraz drewna, zręcznie wykorzystywali broń miotaną. Zakładali małe obozy, używając ognia. Przemieszczali się w rytm sezonowych zmian przyrody, za wędrującymi stadami zwierząt. Mógł im już towarzyszyć, dobrze nam znany, wierny przyjaciel – pies domowy, wywodzący się od wilka szarego. Jego udomowienie
w świetle obecnych badań genetycznych nastąpiło na terenie Europy w samym schyłku epoki glacjalnej. Kiedy ocieplenie klimatu postępowało, a tundrę zaczęła na trwale zastępować roślinność leśna, zwierzęta środowisk tundrowych migrowały na północ, a wraz z nimi ich paleolityczni łowcy.

Ryc. 4. Zmiany klimatyczne, środowiskowe i kulturowe w Wielkopolsce, przedstawione na osi czasu w ostatnich 20 tysiącach lat.
Owe zmiany klimatu nastąpiły około 11,7 tysiąca lat temu. Rozpoczynała się nowa epoka, którą nazwano holocenem – okres długotrwałego ciepła, które zaowocowało rozwojem puszczańskich krajobrazów, żyznych gleb i przyspieszoną ewolucja kultury człowieka. Z początkiem ocieplenia odradzały się świetliste lasy brzozowe, następnie sosnowe bory, później zaś na długo zapanowały wielogatunkowe puszcze z dębami, wiązami, lipami i jesionami. Nad wodami porastały bagienne lasy olszynowe i różne postacie lasów łęgowych. Lasy zapełniły się fauną zasadniczo odmienną od wcześniejszych środowisk stepotundry. Z dawnych terenów otwartych wywodzi się żubr. Wśród największych puszczańskich zwierząt oprócz żubrów, występowały tury, niedźwiedzie brunatne, a na podmokłościach królowały majestatyczne łosie. Powszechne były sarny, jelenie, dziki, bobry, wydry, kuny, łasicie i inna zwierzyna. Ziemie nadwarciańskie całkowicie pokryły puszcze. W tym leśnym krajobrazie działał człowiek okresu mezolitu. Mieszkańcy ówczesnych puszcz prowadzili życie traperskie, polując na leśną zwierzynę, zwłaszcza łukiem, wypuszczając strzały z krzemiennymi grotami, łowiąc ryby w rzekach i jeziorach, zbierając rośliny leśne. Nie była im znana ani uprawa zbóż ani hodowla zwierząt gospodarskich, nie posługiwali się żadnym metalem. Były to nadal stosunkowo niewielkie grupy, chętnie zakładające swe obozy nad jeziorami, niekiedy na wydmowych wzniesieniach. Wpływ człowieka na środowisko naturalne był jeszcze stosunkowo niewielki. Wszechpanujące puszcze, zapewne z potężnymi drzewach, jakich dziś nie ma w otaczającym krajobrazie, jedynie miejscami bywały prześwietlone w wyniku podkładanego ognia czy pozyskiwania drewna na codzienne potrzeby. Krajobrazy z czasów paleolitu i mezolitu zaliczyć możemy w dużej mierze do krajobrazów pierwotnych, nie tkniętych ręką człowieka. Miejscami zaś, gdzie działał człowiek i pozostawiał swoje ślady, powstawały krajobrazy, które określilibyśmy naturalnymi, czyli takimi, gdzie wpływ człowieka istnieje, jakkolwiek nie zmienia jeszcze istotnie jego naturalnych warunków.

Ryc. 5. Wyobrażenia mamuta włochatego przemierzającego stepotundrą
w krajobrazie nadlednickim – współczesna wystawa nad wodami Jeziora Lednica (autor: Mirosław Makohonienko)
Ponad 7 tysięcy lat temu, w środowisku wielkopolskich puszcz nastąpiła fundamentalna zmiana – pojawiły się pierwsze, niewielkie grupy ludzi praktykujące rolnictwo. Przywędrowali oni z południa, spoza Karpat. Wędrowali dolinami rzek. Przynieśli ze sobą nowe zdobycze kulturowe wywodzące się z odległych cywilizacji śródziemnomorskich. Były to umiejętności uprawy roślin i hodowli zwierząt, wytwarzania naczyń z gliny, jak i budowy nowego typu długich drewnianych domów. Po raz pierwszy w krajobrazie pojawiły się łany zbóż, zagony roślin warzywnych, oleistych i włóknodajnych. Po raz pierwszy po wielkopolskiej ziemi wędrowały stada krów, kóz i owiec, wypasano świnie. Nastała epoka neolitu. Epoka pól, łąk
i pastwisk, które powstawały poprzez wycinanie i wypalanie lasu, jak i poprzez wypas zwierząt hodowanych. Wówczas, jak i jeszcze długo później, wypasy prowadzono także w lasach. W dotychczasowym morzu puszcz powstawały otwarte polany, najpierw nieliczne, z czasem coraz większe i więcej. Społeczności ludzkie, zamiast dawnego traperskiego stylu życia, osiedlały się na dłużej w jednym miejscu, zajmując się przygotowaniem i doglądaniem pól. Życie w jednym miejscu zwiększało wpływ człowieka na otaczające środowisko. W miarę wyjaławiania gleb, co jakiś czas brano w posiadanie kolejne połacie lasu, trzebiono je, wypalano, zakładając nowe pola. Tak z wolna rodziły się krajobrazy otwarte, mozaikowe, leśno-polne. Z dominującymi powierzchniami leśnymi oraz płatami pól wokół osad, z czasem upowszechniały się one i poszerzały. W ten sposób, w okresie neolitu zaczęły powstawać krajobrazy kulturowe, w których działalność człowieka zaznaczyła swój wyraźny, decydujący wpływ. Najnowsze badania wskazują, że już wówczas w ludzkich osadach obecny mógł być nasz kolejny wielki ulubieniec – dumny kot, przybyły z osadnikami zza Karpat, przydatny w ochronie gromadzonych zasobów zbożowego ziarna przed innymi mieszkańcami osad ludzkich – jakimi stały się myszy domowe.
Na przełomie epoki neolitu i brązu, zmiany w leśnym krajobrazie wywołał grab. Wkraczał on w drzewostany dębowe tworząc nowe postacie lasów dębowo-grabowych, zwane grądami. W epoce brązu, następującej około 4 tysiące lat temu, kiedy zaczęto używać metalu do wyrobu broni, narzędzi jak i ozdób, wycinano owe lasy grądowe, zajmujące zwłaszcza rozległe wysoczyzny morenowe
z żyźniejszymi glebami powstającymi na glinach. Historię przekształceń krajobrazów roślinnych i antropopresji opowiadają diagramy pyłkowe, kreślone na podstawie badań ziarn pyłku kwiatów zdeponowanych w osadach jezior i torfowisk. Czasy epoki brązu i wczesnej epoki żelaza ukazują dalsze przekształcenia krajobrazów przez człowieka. Po okresach większej aktywności gospodarczej pojawiają się czasy częściowej regeneracji pokrywy leśnej. Pojawiali się jedni osadnicy, odchodzili a po nich przybywali kolejni. Nie byli to jeszcze nasi praprzodkowie, jakkolwiek mówili językami zapewne tej samej rodziny indo-europejskiej, do której należą dzisiejsze języki słowiańskie. W schyłku czasów starożytnych, w okresie wpływów rzymskich, puszcze ulegały kolejnym intensywnym trzebieżom dając miejsca polom uprawnym. Losy naszego skrawka Wielkopolski nawet w tamtych czasach splecione były z wydarzeniami w odległych krainach. Następujące z połową V stulecia naszej ery, przemieszczenia plemion na wschodzie Europy, w kierunku granic imperium rzymskiego, doprowadziło do opustoszenia miejscowych ziem. Na opuszczone pola wracały lasy. Po raz ostatni w dziejach puszcza objęła w swoje pełne posiadanie ziemię gnieźnieńską. Był to okres nazwany wędrówkami ludów.

Ryc. 6. Widok na wysoczyznę morenowa płaską z współczesnymi polami – Lednicki Park Krajobrazowy (autor: Mirosław Makohonienko)
Kolejni osadnicy należeli już do społeczności wczesnego średniowiecza. Ponownie karczowali lasy pod zakładane pola. Początkowo powstawały osady otwarte. Z czasem w krajobrazie pojawiły się gródki, których wały budowane były z bali drewnianych, przesypywanych ziemią. Należą do nich najstarsze założenia obronne w Gieczu, prawdopodobnie także w Trzeku. Domostwa nadal wznoszono z drewna. Budowano drewniane kąciny – ówczesne świątynie poświęcone słowiańskim bogom. Istniały święte gaje, jak i miejsca kultu na wyróżniających się w otoczeniu wzniesieniach. Mogły nimi być Górzno pod Gieczem, Waliszewska Góra nad Lednicą czy pobliska Ledna Góra (Lednogóra).
Zmarłych w owych czasach palono. Wznoszono ciałopalne stosy, miejsca dla ludzi szczególne w ówczesnych krajobrazach. Czasy te określane są okresem plemiennym doby wczesnego średniowiecza. W jego schyłku powstają większe grody. Był nim gród powstały na wyniesieniu morenowym w Moraczewie, czy inny w Górze w dolinie Cybiny. W latach 30. i 40. X wieku rozpoczyna się proces jednoczenia ziem wiodący do utworzenia monarchii wczesnopiastowskiej, pierwszego organizmu państwowego na ziemiach polskich. Najstarsze przekazane legendy wymieniają Piasta jako syna Chościska, oraz jego żonę o imieniu Rzepicha. Piast miał być oraczem, czyli uprawiał ziemię. Prawdopodobnie też znał się na kołodziejstwie, czyli umiał wytwarzać drewniane koła do wozów. Ich syn Siemowit, począł przewodzić miejscowej społeczności po wygnaniu nieprawego Popiela. Synem Siemowita według przekazu był Lestek, zaś jego synem Siemomysł, który był ojcem Mieszka – pierwszej historycznej postaci w dziejach Polski, pierwszym księciem, władającym krajem określonym wówczas w języku łacińskim Civitas Schinesghe. Imię księcia i kraju zachowały dokumenty w archiwach papieskich w odległym Rzymie. Za sprawą Piastów, w okresie budowy zrębów pierwszej monarchii, mniejsze gródki rozbudowywane były w większe z potężnymi wałami, niekiedy wieloczłonowymi. Przy grodach powstawały podgrodzia. Stanowiły one centra administracyjne i gospodarze rodzącej się państwowości – monarchii wczesnopiastowskiej. Należał do nich gród na Ostrowie Lednickim, w Gnieźnie, Poznaniu, Gieczu czy Grzybowie, mniejsze powstawały w Kociałkowej Górce czy Małachowie-Złych Miejsc. Rosły powierzchnie pól, wycinano lasy, odsłaniano dostęp do jezior. Na Lednicy powstały drewniane mosty wiodące przez jezioro. Ówczesne grody z potężnymi wałami stanowiły dominanty w leśno-polnym krajobrazie. Dziś możemy oglądać ich relikty i poznawać ich historię na wystawach muzealnych. Wraz z odejściem od wiary przodków na rzecz wiary chrześcijańskiej, powstawać zaczęły pierwsze monumentalne budowle kamienne, architektury zwanej przedromańską – w Gnieźnie, na Ostrowie Lednickim oraz w Gieczu. W czasach późnego średniowiecza w wieku XIII i XIV powstawały rycerskie siedziby obronne zwane gródkami stożkowatymi, z wieżami drewnianymi na sztucznych wzniesieniach otoczonych fosami i palisadami. Wznoszone były w Łubowie, na wyspie Ledniczce, prawdopodobnie także w Waliszewie czy Chłapowie koło Giecza. Po połowie XIII wieku zaczęły powstawać pierwsze miasta, zaczął tworzyć się krajobraz zurbanizowany. Wśród tych najstarszych są Pobiedziska, Kostrzyn czy Gniezno. Pojawiły się pierwsze budowle wznoszone z cegieł, wypalanych z miejscowej gliny, jednak nadal i długo jeszcze dominować będzie architektura drewniana, czy to chat mieszkalnych po wsiach i w miastach, młynów, wiatraków jak i drewnianych kościółków. W krajobrazie w kolejnych stuleciach licznie były stawiane przydrożne krzyże i kapliczki, jak i karczmy służące podróżnym. Większość z nich już zanikła, pozostał po nich ślad na historycznych mapach z końca XVIII i z XIX wieku, z których dziś możemy czerpać wiedzę o dawnych krajobrazach małych ojczyzny. Bogate zbiory drewnianej architektury, tak typowej dla naszego regionu, opartej na miejscowych zasobach puszcz, zobaczymy w jednym z największych polskich skansenów w Wielkopolskim Parku Etnograficznym w Dziekanowicach.
Odległa epoka glacjalna ukształtowała rzeźbę terenu jaką dziś widzimy oraz bieg naszych rzek. Przywołała do życia jeziora. Pozostawiła po sobie zasoby surowców w postaci gliny, kamienia, piasków i żwirów. W okresie neolitu glina stała się materiałem do wyrobu naczyń, od czasów średniowiecza surowcem do wyrobu cegieł. Kamień narzutowy przez tysiące lat służył do obudowy palenisk, komór grobowych, wałów grodowych, rezydencjonalnego palatium, kościołów i kapliczek, z czasem też murów miejskich, zamków, klasztorów i pałaców. W wieku XIX posłużył do budowy kamiennych dróg, mostów, zabudowy folwarcznej. Drewno było
i jest naszym cennym zasobem. Krajobraz podlega przemianom. Powstające w epoce glacjalnej wielkopolskie jeziora są jak żywe organizmy – pojawiają się, żyją i obumierają. Część z nich już zanikła w wyniku wypełniania mis jeziornych osadami, niektóre wysychają ze względu na niedostatek wody. Chodząc dziś po wilgotnych łąkach, możemy mieć pod stopami dawne jeziora czy stawy. Współcześnie w czasach ocieplenia klimatycznego, ziemie wielkopolski środkowej podlegają przesuszeniu, poziomy wód opadają, zanikają dawne mokradła. Za sprawą człowieka na przestrzeni dziejów krajobraz ulegał wylesieniom, jak i odkamieniu, rozwijały się pola, zabudowa osad z całą towarzyszącą infrastrukturą. Krajobraz zapisuje ślady kolejnych epok, naturalnych zmian zachodzących w przyrodzie, jak i tych wywołanych przez człowieka. W każdym swoim momencie krajobraz stanowi wypadkową czasów minionych oraz współczesnych. Możemy te ślady sami odszukiwać i odczytywać. Chroniąc dziedzictwo przyrody i kultury, czerpać z otaczającego krajobrazu wiedzę o naszej ziemi i o nas samych.

Ryc. 7. Widok na pagórki moreny czołowej i wysoczyznę morenowa płaską z wałów dawnego grodu w Moraczewie (autor: Mirosław Makohonienko)
Wielkopolska Epoka Lodowa
Leszek Kasprzak
Fakty naukowe wskazują, że ponad 100 000 lat temu nastąpiło w północnej Europie zdecydowane ochłodzenie, które skutkowało wzrostem opadów śnieżnych. Mechanizm był stosunkowo prosty: wiatry znad Atlantyku wspinały się po zachodnich zboczach Gór Skandynawskich, ochładzały się, a po stronie wschodniej padał śnieg. Ale jak padał? Przede wszystkim w dużych ilościach. O ile dziś imponuje nam dwumetrowa pokrywa śniegu na Kasprowym Wierchu, to w tamtym okresie opady musiały być na poziomie 50-100 metrów rocznie. Na przykład w Alpach obecnie zimą zdarza się, że przybywa rocznie do 15 metrów świeżego puchu śnieżnego.
Na pewno każdy z nas zna z autopsji lub z fotografii obraz ośnieżonych szczytów gór latem. Granicę między białymi wierzchołkami gór a kolorowymi, wolnymi latem od śniegu zboczami nazywamy granicą śniegu (linią firnu). Na skutek globalnego ochłodzenia ta granica w miarę tysiącleci obniżała się, co zwiększało powierzchnię, na której cały rok zalegał śnieg i co najważniejsze gromadził się z roku na rok. W końcu śnieg pod wpływem nacisku kolejnych warstw zamieniał się w sprasowany lód. Lód posiada unikalna cechę, a mianowicie taką, że pod wpływem ciężaru nadległych warstw płynie. Na co dzień tego zjawiska nie obserwujemy, gdyż nie doświadczamy takich opadów. Wystarczy jednak spojrzeć na dolne części współczesnych lodowców, żeby dostrzec struktury płynięcia lodu.
Około 30 tys. lat temu śnieg a potem lód wypełnił doliny Gór Skandynawskich i wypłynął na ich przedpole. Wtedy rozpoczął się nieomalże tryumfalny pochód lodu, który zmieniał różnobarwne obszary na białe co zwiększało odbijanie światła słonecznego (albedo) i dodatkowo obniżało temperaturę. Pochód strumieni lodowych likwidował poprzedni świat i budował swój własny, jeszcze podlodowcowy. Co najciekawsze, po długim okresie narastania warunków lodowcowych i obniżania linii firnu, śnieg ten padał już na całym obszarze, a tempo przemieszczania strumieni lodowych mogło osiągać nawet 4 km rocznie. Można wyobrazić sobie tamten świat gwałtownych zmian, gdyż zważywszy, że czasza lądolodu skandynawskiego sięgała aż do Arktyki kanadyjskiej to co kilkanaście lat pochłaniany przez lód był obszar wielkości Polski. Oczywiście należy założyć, że zdarzały się mniej śnieżne lata
i cieplejsze okresy letnie, co obniżało zasoby lodu i zwalniało ekspansję lodowców.
18 tys. lat temu czoło lądolodu dotarło do okolic Leszna. Był to zasięg maksymalny ostatniego zlodowacenia na terenie Polski, stąd nazwa pagórków znaczących ten zasięg: „faza leszczyńska” (ryc. 3 i 8). Cała ówczesna Europa odczuwała rozrost lądolodu poprzez spadki rocznych temperatur. W cenie były jaskinie i wszelkie mniej prowizoryczne schronienia. Ludzie, którzy w tym czasie docierali na południe Polski mogli widzieć z Okiennika Wielkiego czy Ogrodzieńca na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej niebiesko-białą poświatę na północnym horyzoncie nieba. Czy znajdowali się śmiałkowie, których ciekawość pchała do sprawdzenia co to jest? Takie wyprawy byłyby bardzo trudne i wyczerpujące, gdyż na wędrowców czekały nie tylko groźne zwierzęta, ale trudne warunki terenowe, a przede wszystkim tysiące strumieni i rzek, niecki wypełnione niestabilnym lodem i brak możliwości zdobycia żywności na ubogiej tundrze. Góry lodowe dopływały w tym czasie do Wysp Kanaryjskich i rozsiewały na dnie Atlantyku skały pochodzenia grenlandzkiego i skandynawskiego.
W starszych opracowaniach naukowych używano niekiedy dość malowniczych terminów. Jednym z nich było określenie „kalota lodowcowa”, coś olbrzymiego, coś niewyobrażalnego. Popatrzmy, w oparciu o opracowania naukowe, jaki był ten świat lodowy Wielkopolski? Czy możemy sobie wyobrazić rozmiar i grubość lądolodu na obszarze Wielkopolski? Próbę zgłębienia tego tematu prezentuje ryc. 9. Mapa przedstawia grubość pokrywy lodowej 18 tys. lat temu. Jak widać na niej, miąższość ostatniego lądolodu w fazie rozwoju maksymalnego nad Poznaniem wynosiła co najmniej 400 metrów. Kopuła lodowa zwiększała wyraźnie swoją miąższość w kierunku centrum zlodowacenia i nad Szczecinem miała już 700 metrów, a nad Gdańskiem 1 200 metrów. W samym centrum zlodowacenia, gdzieś nad Zatoka Botnicką miąższość mas lodu była już bardzo poważna i osiągała 2 500 m. Ta ostatnia wartość jest potwierdzana wielkością wgniecenia powierzchni litosfery w regionie bałtyckim. Jak widać grubość lodu, a w zasadzie strumieni lodowych żywionych lodem macierzystego lądolodu nie była wielka i wynosiła kilkaset metrów.

Ryc. 8. Zasięg ostatniego zlodowacenia w Polsce 18 tys. lat temu oraz rozmieszczenie rynien glacjalnych (autor: Leszek Kasprzak)

Ryc. 9. Rekonstrukcja grubości ostatniego lądolodu. Izolinie opisane w metrach
(autor: Leszek Kasprzak)
Nawet pobieżna analiza porównawcza rzeźby Wielkopolski i Pomorza pokazuje, że skala form w obydwu tych regionach jest odmienna. Pomorze cechują bardzo wysokie formy glacjalne, w tym moreny czołowe, rynny polodowcowe, a także bardzo gruboziarniste i kamieniste osady. Na Pomorzy można znaleźć nagromadzenia bloków skalnych wyorywanych z niecki Bałtyku na tyle skoncentrowane, że służyły jako materiał budowlany widoczny dzisiaj w fundamentach i ścianach budowli sakralnych i zamków. Kraina ta była kształtowana przez gruby lądolód, który aktywnie tworzył nieckę Bałtyku.
W przeciwieństwie do Pomorza, Wielkopolska była kształtowana przez strumienie wypustowe tego lądolodu o niezbyt dużej miąższości, ale znaczącej aktywności, zmiennej w czasie i przestrzeni, w zależności od zmienności centrów opadowych nad zasadniczym lądolodem. W konsekwencji formy polodowcowe na naszym terenie są niższe, rynny polodowcowe płytsze a osady wyraźnie drobniejsze. O ile na Pomorzu jednostki gliniaste ostatniego zlodowacenia sięgają kilkunastu metrów miąższości, to w Wielkopolsce kilka metrów gliny to dużo. Ma to swoje wymierne korzyści: taki układ form i osadów wytworzył znacznie korzystniejsze warunki dla potrzeb rolnictwa z czego Wielkopolska korzysta od wieków i co jest podstawą bogactwa naszego regionu.
A co z temperaturą, jak zimno było, gdy było zimno? Temperatura w okresie lodowcowym jest akurat stosunkowo łatwa do zrekonstruowania. W celu opisania temperatury najważniejszym parametrem, choć dość ogólnym, jest średnia roczna temperatura powietrza. Na przedpolu ostatniego lądolodu występowała wieloletnia zmarzlina, co jest wiadome ze względu na występowanie tzw. poligonów mrozowych (zobacz: geostanowisko Gleby poligonalne Fałkowo). Na podstawie temperatur panujących na powierzchni ziemi wiadomo, że zmarzlina, czyli głęboko przemarznięte przez cały rok grunty występują, gdy średnia roczna temperatura powietrza oscyluje w okolicach -4°C. Dla porównania obecna średnia roczna temperatura powietrza dla Polski wynosi 8°C, 30 lat temu oficjalne dane określały tą temperaturę na 7,8°C. 0,2°C to miara ocieplenia w ostatnich trzydziestu latach. Dane te wskazują, że temperatura na przedpolu lądolodu była o 12°C w skali roku niższa od obecnej. To bardzo dużo.
Znając średnie roczne temperatury powietrza w czasie zlodowacenia w Wielkopolsce można określić średnie temperatury lipca i stycznia, a więc najcieplejszego i najzimniejszego miesiąca. Temperatury dla tych miesięcy pokazano na rycinach 10 i 11. Warto zwrócić uwagę na rzecz prawie oczywistą: w okresie lodowcowym, podobnie jak dziś obszar Polski leżał w strefie klimatu umiarkowanego, nie było nocy czy dnia polarnego tylko „normalne” dni i noce. Można sądzić, że dynamika środowiska glacjalnego była o wiele większa od tej, jaką dziś obserwujemy w Arktyce i Antarktyce. Ilość cykli regelacyjnych (zamarzania i rozmarzania) była bez porównanie większa. W skrajnie polarnych warunkach noc polarna to czas raczej martwy, a wiosna i lato to eksplozja procesów przyrodniczych. W tamtym czasie w Wielkopolsce występowały po prostu noce i dnie, jedne cieplejsze inne chłodniejsze.
Latem (ryc. 10) przy średniej temperaturze lipca 10°C mogły nawet zdarzać się dnie z temperaturą 15-17°C i pewnie obecne były komary na płytkich rozlewiskach na tundrze. Gdybyśmy chcieli wybrać się na wycieczkę po lodowcach, musielibyśmy się nieco cieplej ubrać, gdyż z każdymi 100 metrami wzrostu wysokości temperatura spadała o jeden stopień Celsjusza, a więc na lodzie nad Poznaniem byłaby już tylko średnia lipca na poziomie 6 stopni. Gdyby nasza wycieczka po lądolodzie była nieco dłuższa moglibyśmy dotrzeć w okolice dzisiejszego Szczecina. Pod nogami mielibyśmy około 700 – 800 metrów lodu a średnia temperatura lipca na tej wysokości wynosiłaby 0°C. Dotarlibyśmy do całorocznej pokrywy śnieżnej, a więc do tzw. linii śniegu (linii firnu). Warunki zmieniłyby się diametralnie. Skończyłby się komfort marszu po niebieskim czystym lodzie ale musielibyśmy brnąć w świeżym śniegu i tak … aż do Morza Barentsa, gdzie przy odrobinie szczęścia moglibyśmy pokonać Atlantyk po morskiej pokrywie lodowej i dojść do Grenlandii czy Kanady.

Ryc. 10. Średnie temperatury powietrza w lipcu 18 tys. lat temu na przedpolu ostatniego lądolodu i na jego powierzchni (autor: Leszek Kasprzak)
Zimą (ryc. 11) wyprawa w kierunku Szczecina byłaby możliwa, ale wrogiem byłaby bardzo niska temperatura: średnia na przedpolu lądolodu temperatura w styczniu wynosiła około -17°C. Zważywszy na spadek temperatur wraz ze wzrostem wysokości, na północnych krańcach przyszłej Polski mielibyśmy do czynienia z temperaturami rzędu -40°C. Gdybyśmy zaplanowali wyprawę po lodzie, a raczej po śniegu w rejon Zatoki Botnickiej musielibyśmy stawić czoło w styczniu temperaturom poniżej -60°C, co na otwartych przestrzeniach pustyni polarnej, po której hulały huraganowe wiatry, byłoby raczej przedsięwzięciem niewykonalnym.
Warto skorzystać z wyobraźni i zgromadzonej wiedzy o medium transportowym, jakim był lód lodowcowy zanim w kolejnym kroku i w dalszych częściach Przewodnika zobaczymy, jakie efekty morfologiczne i geologiczne pozostały po tak bardzo ważnym okresie, którym było ostatnie zlodowacenie. Wielkopolska otrzymała w spadku po lądolodzie doskonale zrównoważony i różnorodny krajobraz o charakterze skandynawskim, ale w odróżnieniu od północnej Europy, ze znacznie bardziej optymalnym do gospodarowania klimatem umiarkowanym.

Ryc. 11. Średnie temperatury stycznia w styczniu 18 tys. lat temu na przedpolu lądolodu i na jego powierzchni (autor: Leszek Kasprzak)
Jak interpretować rzeźbę glacjalną?
Leszek Kasprzak
Tytuł brzmi dość groźnie i zasadniczo, ale chodzi po prostu o to, jak możemy sobie wyobrazić powstawanie specyficznej rzeźby terenu tworzonej w wyniku działania lądolodu. W dalszej części tekstu będziemy używać określenia „strumień lodowy”. Dlaczego? Pojęcie lądolód albo czasza lodowa używane są jako całościowe określenia nagromadzenia lodu w dużej ilości i o dużej miąższości. Sama czasza składa się ze strumieni lodowych o różnej dynamice (szybkości) i miąższości. Jak to wygląda w praktyce? Powiedzmy, że po długich przygotowaniach przemierzamy czaszę lądolodową Antarktydy i co kilka kilometrów mierzymy odpowiednimi przyrządami szybkość przemieszczania się lodu. Dookoła nas płaska rozległa na tysiące kilometrów powierzchnia, ale zauważymy po kolejnych pomiarach, że prędkości przemieszczania lodu są różne. Mierzymy w jednym miejscu i szybkość wynosi np.30 m na rok, ale po kilku lub kilkunastu kilometrach odczyty zmieniają się na 20 m na rok a jeszcze dalej, po kolejnych kilometrach 40 m na rok. A dookoła jest płasko.
Takie odczyty oznaczają, że przemierzamy po płaskiej powierzchni kolejne strumienie lodowe, które składają się na lądolód antarktyczny. Opady śnieżne na powierzchni są różne podobnie jak temperatura. Tam, gdzie opady i temperatura lodu są wyższe, tam strumienie lodowe płyną nieco szybciej. Skutek tego zjawiska zobaczymy najwyraźniej w strefie krawędziowej lądolodu poprzez pojedyncze czoła strumieni lodowych, Cały proces jest, jak to w przyrodzie, nieco bardziej skomplikowany, gdyż w grę wchodzi temperatura śniegu, ciśnienie lodu, temperatura lodu w strefie kontaktu strumienia lodowego z podłożem i szereg innych, niekoniecznie nam znanych czynników. Ten sposób myślenia o lądolodzie jest ważny dla czytania i wyobrażania sobie, jak powstały określone formy w Wielkopolsce, ponieważ te formy posiadają różne rozmiary i odmienne typy osadów we wnętrzach, a to dlatego, że były kształtowane przez strumienie lodowe podobne, ale jednak o lokalnie odmiennych parametrach w zakresie szybkości, miąższości (grubości) czy nasyceniu materiałem mineralnym.
Inwersja rzeźby czyli podstawowy problem interpretacji
Stoimy sobie na polu kukurydzy i patrzymy w słoneczny, jesienny dzień na dość wysoki pagórek. Na pytanie jak powstał? część z nas odpowie, „że jest polodowcowy”. To będzie dobra odpowiedź, ale jeśli dopytamy „ale jak powstał?” rozpoczną się problemy. Żeby całą sprawę ułatwić i naprowadzić na trop właściwej interpretacji ktoś dopowie, że w pagórku są obecne osady rzeczne: piaski i żwiry, tym bardziej, że widać w odsłonięciu ślady eksploatacji. Wiadomo, że jeśli piaski i żwiry to rzeka, strumień, a w każdym razie woda płynąca. Ktoś dociekliwy zauważy, że woda nie płynie „pod górkę”, ale zgodnie z grawitacją w dół i będzie oczywiście miał rację. Woda pod ciśnieniem w szczelinach lodowych może „płynąć wbrew grawitacji pod górkę”, ale są to sytuacje sporadyczne. Co powinniśmy zrobić w naszych myślach, żeby połączyć te obserwacje. I tutaj właśnie jest ten podstawowy kanon interpretacji rzeźby glacjalnej. Musimy cofnąć się w myślach do czasu dziania się procesów glacjalnych i wyobrazić sobie powierzchnię lodową, na tej powierzchni strumień lub rzekę i zagłębienia przepływowe na powierzchni lądolodu. Najpierw wody osadzą piaski i żwiry w przegłębieniach lodowych, a czasem wręcz w głębokich jeziorach w miejscach szczelin i zapadlisk lodowych. A gdy wszystko po tysiącleciach wytopi się, to wyłonią się pojedyncze pagórki. A więc woda nie płynęła „pod górkę” tylko koryta rzek były częściowo lub całkowicie na lodzie, który wytopił się.
Tego rodzaju myślenie jest specyfiką i podstawą interpretacji rzeźby glacjalnej. W innych środowiskach nie ma tego problemu. Każdy kto stoi np. nad brzegiem doliny nie będzie miał problemu ze skojarzeniem rzeki, erozji rzecznej z produktem finalnym, którym jest ta właśnie dolina. Ludzie od setek tysięcy lat żyli w dolinach, nad dolinami i wiedzą to niejako intuicyjnie, bez specjalnego tłumaczenia. Jeżeli zobaczymy, że po jednej stronie naszego domu po silnych wiatrach nagromadził się piasek, to również bez specjalnych zabiegów zrozumiemy, że tak powstaje wydma ponieważ nasz dom jest swojego rodzaju „zaczepem” dla piasku. A potem, po fazie inicjalnej, sama wydma będzie stanowić przeszkodę dla wiatru, który nad nią spowalnia z powodu większego tarcia i wydma rośnie i staje się coraz wyższa. Na lądolodach i lodowcach ludzie nie mieszkali, więc także nie posiadali intuicyjnych skojarzeń mechanizmów powstawania rzeźby – ale w tym właśnie przypadku wkracza nauka, a w jej obrębie badania porównawcze.
Na przedpolu lądolodu nie ma tego problemu, ponieważ wody roztopowe wypływające spod lodowca i z lodowca płyną po powierzchniach mineralnych. Wody płyną zgodnie ze spadkiem a jedynymi niespodziankami, które mogą pojawić się, to zagrzebane w piaskach i żwirach bryły lodu lodowcowego. Wytopienie ich po tysiącleciach powoduje powstawanie nieoczekiwanych zagłębień czasami wypełnionych jeziorami. Takie zagłębienia są powszechne na terenach o rzeźbie polodowcowej
W celu lepszego zrozumienia inwersji (czyli odwrócenia) rzeźby pojedźmy sobie na Spitsbergen, który do pewnego stopnia możemy traktować jako laboratorium dla naszej wielkopolskiej rzeźby glacjalnej. Musimy to zrobić, ponieważ tam, na wyspie arktycznej, zobaczymy jakie procesy kształtują rzeźbę na czole lodowca, ale nie zobaczymy efektu końcowego. Spitsbergen jest taki, jak nasz Geopark w trakcie „dziania się” rzeźby tj. ok. 16 tys. lat temu. U nas za to widzimy efekty końcowe, ale nie widzimy procesów, które do tego doprowadziły. W gwarze geomorfologicznej mówimy, że współczesne lodowce są do pewnego stopnia analogami sytuacji, które miały miejsce w Wielkopolsce w okresie lodowcowym.
Jesteśmy na Spitsbergenie i patrzymy na lodowiec Cambridge (ryc. 12). Średnia roczna temperatura powietrza wynosi tutaj od -4 do -5°C, latem około 7, a zimą około -20, a więc podobnie jak np. koło Kostrzyna w czasie ostatniego zlodowacenia w fazie poznańskiej. Lodowiec płynie zgodnie z grawitacją, od dołu przymarza w trakcie ruchu materiał podłoża, a w szeroko rozumianej strefie marginalnej (krawędziowej, czyli na końcu lodowca) podnosi się ku górze i rozpływa po lodzie lodowcowym chroniąc go tym samym przed szybkim topnieniem. Popatrzmy teraz na zbliżenie samej strefy marginalnej (ryc. 13). Widzimy zespół pagórków żwirowo-kamienistych. Jest tylko jedno „ale”: nie są to ostateczne formy, ponieważ takie formy w strefach marginalnych lodowców posiadają trzony lodowe. Tak naprawdę są to resztki lodowca pokryte materiałem wytopionym z lodowca, który chroni trzony lodowe przed wytopieniem. Po kilkuset latach trzony lodowe ulegną wytopieniu, materiał spłynie w trakcie tego procesu do obniżeń, a gdy głęboko zakopane trzony lodowe znikną ostatecznie, to wyłonią się pagórki, które już będą formami końcowymi. Tylko takie obserwujemy w strefach marginalnych ostatniego lądolodu w Wielkopolsce. To jest właśnie inwersja rzeźby, która jest nieodłącznie związana z krajobrazami polodowcowymi.

Ryc. 12. Lodowiec Cambridge (Spitsbergen). Strefa marginalna (czołowo-morenowa) w postaci pagórków lodowo-morenowych. Skośne wstęgi materiału mineralnego pokazują w jaki sposób lodowiec pobiera materiał z podłoża (autor: Leszek Kasprzak)
Przykładów inwersji rzeźby jest nieomalże tyle, ile lodowców. Jedno jest niezmienne: dawne pagórki, które stanowią trzony lodowe zakonserwowane cienką warstwą materiału mineralnego, po wytopieniu dadzą nam obniżenia, a obecne obniżenia będą stanowiły wyniesienia. Nie inaczej będzie na przedpolu Lodowca Ragnar (Spitsbergen, ryc. 14).

Ryc. 13. Lodowiec Cambridge (Spitsbergen). Strefa czołowomorenowa wykształcona w postaci pagórków lodowo-morenowych. Po inwersji rzeźby obniżenia między pagórkami lodowo-morenowymi staną się wyniesieniami, a w miejscach występowania lodu martwego powstaną zagłębienia bezodpływowe (autor: Leszek Kasprzak)

Ryc. 14. Lodowiec Ragnar (Spitsbergen). Fragment strefy marginalnej (czołowomorenowej)
(autor: Leszek Kasprzak)
Inwersja rzeźby nie wszędzie zachodziła. Ne zachodziła na rozległych płaskich powierzchniach na przedpolu lądolodu, gdzie wody osadzały piaski i żwiry tzw. sandrów. Nie zawsze zachodziła w miejscach wypływu rzek lodowcowych np. w rynnach glacjalnych. Nie zachodziła także na rozległych gliniastych równinach, które powstawały pod lądolodem i budowane były warstwa po warstwie. Zasada była bardzo prosta: przy szybkim cofaniu się czoła lodowego nie było warunków do pokrywania lodu i zasp śnieżnych materiałem mineralnym i konserwacji brył lodu. Przy powolnym cofaniu się czoła i wydzielaniu materiału mineralnego, grzebanych było wiele różnych rozmiarów brył lodu, płatów lodu i dolnych części samego czoła. Wtedy ostateczna rzeźba była bogata, z licznymi zagłębieniami bezodpływowymi. W rzeźbie glacjalnej Wielkopolski jako całości jest określony porządek. Tyle tylko, że ze względu na to, że nie mamy najbardziej istotnego czynnika tzn. lodu lodowcowego, trudno go nieraz dostrzec.
W geomorfologii glacjalnej używane są określenia cofanie się lądolodu (recesja), postój (równowaga dynamiczna) albo ruch do przodu (transgresja). Tak naprawdę lód, póki ma zasilanie, tzn., gdy pada śnieg, zawsze płynie. W przypadku wymienionych określeń ważny jest bilans, czyli ile lodu przybędzie zimą, a ile zostanie wytopione latem. Jeżeli zimą czoło lądolodu przesunie się np. o kilometr, a latem zostanie wytopione 500 m, to mówimy, że czoło przesunęło się do przodu, a więc transgresja. Jeżeli jest odwrotnie tzn. więcej lodu jest wytapiane latem niż go przypływa zimą to mówimy o cofaniu, czyli recesji. Lód to nie guma, nie cofa się tylko bardziej go ubywa niż przybywa. Jeżeli natomiast tyle lodu, ile przybywa zimą tyle ubywa latem to mówimy o postoju czoła lodowego (równowaga dynamiczna, stacjonowanie, postój).
W trakcie transgresji podłoże lądolodu jest wyrównywane
i pokrywane materiałem gliniastym, które po ustąpieniu lody tworzy wysoczyzny morenowe. W trakcie postoju materiał mineralny, wytapiany na czole lodowym, tworzy późniejsze moreny czołowe a na przedpolu powstają sandry. W trakcie recesji natomiast odsłaniane są poza wysoczyznami morenowymi rynny glacjalne oraz pagórki kemowe, jako ślady po dawnych jeziorach lodowcowych oraz ozy, stanowiące zapis dawnych rzek płynących pod lądolodem w tunelach lodowych.
Podsumowując, do interpretacji rzeźby glacjalnej potrzebna jest przede wszystkim wyobraźnia o możliwych kombinacjach układu lodu. Nie zawsze warto zagłębiać się w szczegóły, których nie możemy sprawdzić, ale:
– jeżeli widzimy pagórek, a w nim na samym szczycie osady ilaste, kleiste, jeziorne to musimy wpierw zbudować w myślach misę jeziorną w lodzie, potem zapełnić to misę drobnym, ilastym osadem jeziornym;
– jeżeli widzimy ciąg pagórków żwirowo-kamienistych to nie jest wykluczone, że są to osady rzeki lodowcowej płynącej częściowo po lodzie w dolinie lodowcowej, dolina zniknęła z powodu wytapiania, a pagórki w przegłębieniach doliny pozostały, wody mogły także płynąć w tunelu rynny glacjalnej, stropy i boki rynny zniknęły a szlaki odpływu i zagłębienia po lodzie w rynnie pozostały i dziś stanowią jeziora rynnowe;
– jeżeli widzimy długi wał moreny czołowej to powinniśmy zobaczyć czoło lądolodu a na nim gromadzące się w postaci stożków osypiskowych lub spływowych osady; od strony północnej lód czoła lądolodu wytopił się, materiał stożków osypał i całość przybrała postać wału;
– jeżeli widzimy płaskie pole, a na nim kamienie to prawie pewne, że mamy do czynienia z gliną morenową; w wyobraźni przenosimy się wtedy pod lądolód i widzimy, jak lądolód centymetr po centymetrze nasmarowuje w trakcie ruchu warstwy gliniastego materiału pod swoja stopą, czasami zgubi kamień, który nie uległ roztarciu w czasie ponad tysiąckilometrowej drogi ze Skandynawii, a potem wszystko osusza się, przypadkowo zagrzebane tafle lodu wytapiają się i otrzymujemy żyzne pole ze sporadycznie występującymi niewielkimi zagłębieniami wypełnionymi wodą;
– i wreszcie, jeżeli idziemy przez las sosnowy i widzimy piaski z głazami i obtoczonymi kamieniami to wiemy, że jesteśmy na sandrze; wtedy patrzymy na północ i widzimy jak z lądolodu na przedpole wypływają rzeki i potoki; koryta roztokowe (czyli dzikie, nieustabilizowane) przeplatają się, słychać grzechot kamieni, które niesione są nawet kilka kilometrów od czoła lądolodu.
Wszystkie te formy są obecne na terenie projektowanego Geoparku, dlatego będzie on stanowił rodzaj reprezentacji rzeźby glacjalnej dla całej Wielkopolski.
Sieć wodna i wody podziemne
Renata Graf
Sieć hydrograficzna oraz warunki występowania wód podziemnych na obszarze gmin Łubowo, Kostrzyn, Pobiedziska i Czerniejewo są ściśle związane z ich położeniem na styku dwóch mezoregionów: Pojezierza Gnieźnieńskiego oraz Równiny Wrzesińskiej. Położenie w strefie przejściowej znajduje odzwierciedlenie w zróżnicowaniu sieci odwodnienia powierzchniowego oraz warunków hydrogeologicznych. Układ sieci wodnej obszaru stanowi element systemu hydrograficznego środkowej części Niziny Wielkopolskiej (ryc. 19) i jest uwarunkowany budową geologiczną oraz rzeźbą terenu ukształtowaną podczas ostatniego zlodowacenia bałtyckiego, a także późniejszymi procesami peryglacjalnymi i działalnością człowieka.

Ryc. 19. Sieć hydrograficzna na tle ukształtowania terenu.
Objaśnienia: 1 – granice mezoregionów, 2 – granice gmin opisanych w przewodniku, 3 – jeziora i inne zbiorniki wodne, 4 – rzeki i cieki, 5 – skala barw ukształtowania terenu w m n.p.m.
Autor: Lech Kaczmarek z wykorzystaniem danych Mapy Hydrograficznej Polski
W części północnej, odpowiadającej Pojezierzu Gnieźnieńskiemu, dominują formy młodoglacjalne – wysoczyzna morenowa płaska i falista, równiny sandrowe, pagórki moreny czołowej oraz rynny glacjalne i zagłębienia bezodpływowe. Obecność rynien subglacjalnych warunkuje występowanie jezior i kierunki odpływu wód. W ich obrębie obserwuje się silne powiązania między wodami powierzchniowymi i podziemnymi, wynikające z intensywnej infiltracji i drenażu.
| Czy wiesz, że…Jeziora rynnowe, takie jak Lednica, powstały w tunelach pod lądolodem lub lodowcem? Wody płynące pod ogromnym ciśnieniem żłobiły głębokie rynny, które po ustąpieniu lądolodu wypełniły się wodą. |
W części południowej, związanej z Równiną Wrzesińską, rzeźba terenu jest bardziej wyrównana. Dominuje wysoczyzna morenowa płaska lub lokalnie falista oraz równiny sandrowe, co skutkuje mniejszą liczbą jezior i ograniczeniem retencji jeziornej, a jednocześnie większym znaczeniem odpływu rzecznego. Wysoka przepuszczalność osadów sprzyja infiltracji wód opadowych i zasilaniu poziomów wodonośnych.
| Dlaczego woda tu szybciej odpływa?Na terenach o niewielkiej liczbie jezior woda opadowa nie jest długo magazynowana, lecz szybko trafia do rzek i odpływa w kierunku Warty. |
Główną osią hydrograficzną regionu jest rzeka Warta, natomiast analizowany obszar odwadniany jest przez jej dopływy: Główną i Cybinę, Kopel z Męciną, Wrześnicę oraz Małą Wełnę – dopływ Wełny. Są to rzeki nizinne o niewielkich spadkach i umiarkowanych przepływach, pełniące funkcję drenażu wód powierzchniowych
i wód podziemnych płytkich poziomów wodonośnych. Istotną rolę odgrywa system rzeki Wrześnicy oraz jej dopływów, odprowadzających wody na południe, w kierunku Warty. Jej dolina ma charakter szerokiej, płaskodennej formy akumulacyjnej, często wypełnionej osadami aluwialnymi i torfami, co sprzyja rozwojowi mokradeł i obszarów podmokłych.
Na styku obu mezoregionów, szczególnie w rejonie Pobiedzisk, Łubowa i Czerniejewa, obserwuje się współwystępowanie cech charakterystycznych dla obu typów krajobrazu – obecność jezior rynnowych (np. Jezioro Lednica), niewielkich cieków oraz obszarów bezodpływowych, w których rozwijają się torfowiska i oczka wodne. Stanowią one ważne elementy retencji krajobrazowej oraz lokalnej bioróżnorodności.
| Czy wiesz, że…Torfowiska mogą magazynować wodę jak gąbka i oddawać ją bardzo powoli, stabilizując poziom wód gruntowych i ograniczając skutki suszy. |
Szczególnie istotnym elementem lokalnego systemu hydrograficznego jest rynna Jeziora Lednica stanowiąca klasyczny przykład formy subglacjalnej. Jezioro Lednica stanowi jeden z największych (powierzchnia jeziora 325 ha) i najważniejszych zbiorników wodnych w systemie hydrograficznym regionu.
| Jak to mogło wyglądać?Kilkanaście tysięcy lat temu zamiast jeziora istniał tu potężny strumień wód roztopowych płynący pod lodowcem, który stopniowo żłobił głęboką rynnę. |
Z Jeziora Lednica wypływa rzeka Główna, która w dalszym biegu przepływa przez Jezioro Biezdruchowskie i Kowalskie. – zbiornik retencyjny (powierzchnia 203 ha) powstały w efekcie spiętrzenie wód rzeki zaporą ziemną. Największym dopływem Głównej w tym rejonie jest Struga Wierzenicka o długości 8,9 km, przepływająca również przez ciąg jezior: Wronczyńskie Wielkie, Wronczyńskie Małe i Jerzyńskie.
Część obszaru odwadniana jest w kierunku północnym przez Małą Wełnę (dopływ Wełny), która w okolicach przysiółka Chwałkówko ma swoje źródło. Mała Wełna płynie wąską, przeważnie bezleśną doliną i podobnie jak inne cieki omawianego obszaru przepływa przez system jezior, m.in. Żydówko, Owieczki i Mistrzewskie.
W południowo-zachodniej części omawianego regionu, w rzeźbie terenu zaznacza się kolejna rynna polodowcowa, którą stanowi głęboko wcięta w wysoczyznę, dolina rzeki Cybiny. Cybina wypływa w rejonie Nekielki (gmina Nekla), a uchodzi do Warty
w Poznaniu. Na omawianym odcinku jej dolina jest niemal bezleśna i częściowo przekształcona przez działalność człowiek, a Cybina przepływa przez system jezior (jezioro Góra) i zbiorników m.in. zbiornik retencyjny w Iwnie, stawy rybne w Wiktorowie, Iwnie i Glince-Jagodnie, stawy i zbiorniki retencyjne w parkach przydworskich. Sieć hydrograficzna jest tu stosunkowo gęsta, o charakterystycznym dendrycznym układzie, a większość cieków została sztucznie pogłębiona i włączona w systemy melioracyjne.
Z kolei zachodnią część obszaru odwadnia rzeka Kopel wraz z dopływami (m.in. Męciną), która ma swoje źródła w okolicach wsi Tarnowo koło Kostrzyna, a uchodzi do Warty w okolicach miejscowości Czapury, na południe od Poznania Rzeka płynie
w wąskim korycie przez tereny o charakterze rolniczym, natomiast strefa brzegowa jest miejscami zalesiona i wypełniona przez użytki zielone.
Południowo-wschodnią część obszaru, związaną z Równiną Wrzesińską, odwadnia rzeka Wrześnica – prawobrzeżny dopływ Warty, której źródła znajdują się na obrzeżach Pojezierza Gnieźnieńskiego. Dolina Wrześnicy ma charakter szerokiej formy akumulacyjnej wypełnionej osadami aluwialnymi i torfami, które powstały w warunkach okresowego zabagnienia jej dna. Rzeka charakteryzuje się niewielkimi spadkami podłużnymi oraz spokojnym, meandrującym biegiem. W przeszłości Wrześnica często zmieniała przebieg koryta, tworząc liczne starorzecza oraz obniżenia wypełnione osadami organicznymi. Współcześnie znaczna część doliny została przekształcona w wyniku regulacji koryta i prac melioracyjnych, które prowadzono od XIX wieku w celu odwodnienia terenów podmokłych i przystosowania ich do użytkowania rolniczego. Dopływy Wrześnicy zostały częściowo przekształconych w kanały melioracyjne i włączone do systemów odwadniających pola uprawne.
W omawianym regionie wody podziemne związane są głównie z utworami czwartorzędowymi, tworząc wielopoziomowy system wodonośny. Występują one w dwóch podstawowych poziomach: gruntowym (płytki) i międzyglinowym (w tym poziom Wielkopolskiej Doliny Kopalnej). Największe znaczenie mają poziomy wodonośne rozwinięte w piaskach i żwirach, cechujące się dobrą przepuszczalnością i zdolnością magazynowania wody.
| Dlaczego woda „znika” w gruncie?Na terenach piaszczystych woda opadowa szybko wsiąka w grunt, zasilając wody podziemne zamiast spływać po powierzchni. |
Na Pojezierzu Gnieźnieńskim zwierciadło wód podziemnych występuje zazwyczaj płytko (od kilku do kilkunastu metrów poniżej powierzchni terenu) i pozostaje w bezpośrednim związku z ciekami i jeziorami. Płytkie występowanie wód podziemnych sprzyja ich zasilaniu przez infiltrację opadów atmosferycznych. Na Równinie Wrzesińskiej częściej występują poziomy wodonośne izolowane od powierzchni przez gliny zwałowe o zmiennej miąższości. W rezultacie w wielu miejscach wykształciły się lokalne poziomy wód podziemnych o zwierciadle napiętym. Głębokość występo-wania wód podziemnych jest tu zróżnicowana i zazwyczaj waha się od kilku do kilkunastu metrów. Istotnym elementem regionalnego systemu hydrogeologicznego jest Główny Zbiornik Wód Podziemnych nr 143 – Subzbiornika Inowrocław–Gniezno, stanowiący ważne źródło wody pitnej.
Współczesne stosunki wodne w omawianym regionie ulegają zauważalnym zmianom.
| Czy to zjawisko naturalne?Zmiany poziomu wód są częściowo naturalne, ale obecnie w dużym stopniu wynikają z nasilających się zmian klimatu i z działalności człowieka. |
Obserwuje się spadek poziomu wód podziemnych oraz obniżanie się stanów wód w części jezior, co związane jest ze zmianami klimatu oraz działalnością człowieka, w tym melioracjami i eksploatacją wód podziemnych. W efekcie melioracji (prowadzone od XIX w.) powstała gęsta sieć rowów melioracyjnych i kanałów, które lokalnie zmieniły naturalne kierunki odpływu wód w regionie.
Sieć wodna i system wód podziemnych regionu stanowią czytelny przykład układu hydrologicznego uwarunkowanego przez „dziedzictwo glacjalne”, w którym rozmieszczenie wód jest ściśle związane z rzeźbą terenu, budową geologiczną oraz obiegiem wody, a czynnikiem modyfikującym jest działalność człowieka.

Ryc. 20. Głębokość występowania pierwszego poziomu wód podziemnych
Objaśnienia: 1 – granice mezoregionów, 2 – granice gmin „obszaru”, 3 – jeziora i inne zbiorniki wodne, 4 – rzeki i cieki, 5 – skala barw głębokości występowania pierwszego poziomu wód podziemnych w m p.p.t.
Autor: Lech Kaczmarek z wykorzystaniem danych Mapy Hydrograficznej Polski

Ryc. 21. Przepuszczalność gruntów
Objaśnienia: 1 – granice mezoregionów, 2 – granice gmin „obszaru”, 3 – jeziora i inne zbiorniki wodne, 4 – rzeki i cieki, 5 – rodzaj przepuszczalności gruntów: a – łatwa (rumosze i żwiry), b – średnia (piaski i skały lite silnie uszczelinione), c – słaba (gliny i pyły), d – zmienna (grunty organiczne), e – zróżnicowana (grunty antropogeniczne), f – bardzo słaba (skały lite słabo uszczelinione i iły).
Autor: Lech Kaczmarek z wykorzystaniem danych Mapy Hydrograficznej Polski
Potencjał turystyczno-krajoznawczy gmin Łubowo, Pobiedziska, Czerniejewo i Kostrzyn
Łukasz Szał
Gminy Łubowo, Pobiedziska, Czerniejewo i Kostrzyn tworzą wyjątkowo atrakcyjny obszar turystyczny środkowej Wielkopolski, który wynika z wyjątkowego położenia. To obszar, w którym najstarsza historia państwa polskiego spotyka się z krajobrazem jezior, lasów i dawnych majątków ziemiańskich. Bliskość dróg krajowych, linii kolejowych oraz Szlaku Piastowskiego sprawia, że teren nadaje się zarówno na krótką wycieczkę szkolną, jak i na weekendową trasę rowerową lub rodzinny pobyt edukacyjny. Najsilniejszym wyróżnikiem jest połączenie kilku typów atrakcji: archeologii wczesnopiastowskiej, skansenów, rezydencji pałacowych, drewnianych kościołów i parków krajobrazowych.
Gmina Łubowo – to tu rozpoczęła się historia Polski…

Ryc. 15. Widok absydy kaplicy pałacowej Mieszka I i Bolesława Chrobrego (autor Janusz Skoczylas).
Szczególne miejsce zajmuje gmina Łubowo z Ostrowem Lednickim i Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. To obszar o wyjątkowym znaczeniu dla historii Polski, skrywa jedne z najważniejszych reliktów początków państwa polskiego: pozostałości grodu, palatium oraz kaplicy pałacowej z czasów pierwszych Piastów. To miejsce wiązane z działalnością Mieszka I i Bolesława Chrobrego, a także z chrystianizacją ziem polskich. Na wyspie i w jej otoczeniu archeolodzy odkryli liczne zabytki, które pozwalają lepiej poznać życie, obronność i kulturę elit wczesnośredniowiecznej Polski.
Ważnym uzupełnieniem jest Wielkopolski Park Etnograficzny w Dziekanowicach, jeden z największych skansenów w Polsce, prezentujący dawną architekturę wsi wielkopolskiej. Wielkopolski Park Etnograficzny pozwala przenieść się w realia dawnej wsi i zobaczyć, jak wyglądało codzienne życie jej mieszkańców. Na terenie skansenu odtworzono układ tradycyjnych zagród, wnętrza domów, warsztaty rzemieślnicze oraz budynki gospodarcze, a także wiatrak czy kościół. To miejsce szczególnie atrakcyjne dla rodzin i grup szkolnych, ponieważ łączy zwiedzanie z edukacją regionalną i kontaktem z autentycznym dziedzictwem kultury ludowej.
| Czy wiesz, że…To właśnie Ostrów Lednicki wskazuje się obok Gniezna i Poznania jako możliwe miejsce chrztu Polski. |
W samym Łubowie warto zobaczyć jeden z najstarszych drewnianych kościołów w Wielkopolsce. Parafia istniała już w XII wieku, a obecna świątynia została odbudowana po zniszczeniach z okresu wojen szwedzkich i konsekrowana w 1660 roku. Wyróżniają ją renesansowa forma, krzyż maltański na wieży, zabytkowe ołtarze, XVI-wieczna chrzcielnica oraz czczony obraz Matki Bożej Pocieszycielki Wiernych. Drugim cennym obiektem jest dawny kościół ewangelicki z 1891 roku.
| Czy wiesz, że…Na wieży łubowskiego kościoła znajduje się krzyż maltański, związany z osobą biskupa Stanisława Dzianotta, przełożonego zakonu maltańskiego. |
Atrakcyjność regionu wzmacniają liczne miejsca pamięci i lokalne historie. W lesie koło Leśniewa znajduje się obelisk upamiętniający śmierć hrabiego Skórzewskiego podczas polowania, z którą wiąże się tajemnicza opowieść o możliwym zabójstwie i legendzie o duchu hrabiego. Z kolei park w Lednogórze, położony nad jeziorem Lednica, łączy walory krajobrazowe, rekreacyjne i historyczne. Po rewitalizacji stał się miejscem spacerów, wypoczynku i rodzinnej rekreacji.
Gmina Pobiedziska – Szlak Piastowski w pigułce

Ryc. 16. Skansen Miniatur w Pobiedziskach (autor: Łukasz Szał)
Jednym z najważniejszych punktów regionu są Pobiedziska. Działający tu Skansen Miniatur prezentuje w skali 1:20 najważniejsze budowle Szlaku Piastowskiego i Wielkopolski, m.in. katedrę gnieźnieńską, Stary Rynek w Poznaniu czy rekonstrukcję osady w Biskupinie. W pobliżu znajduje się Gród Pobiedziska – drewniana warownia nawiązująca do czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego, z ekspozycją machin oblężniczych, zbrojownią i miejscem do żywych lekcji historii.
Cennym zabytkiem Pobiedzisk jest gotycki kościół św. Michała Archanioła z przełomu XIII i XIV wieku, należący do najstarszych tego typu świątyń w Wielkopolsce. Warto zobaczyć także zabytkową zabudowę rynku, pomnik Kazimierza Odnowiciela oraz tablice upamiętniające wybitnych mieszkańców i postacie związane z miastem, m.in. kryptologa Antoniego Pallutha i bł. Michała Kozala.
| Czy wiesz, że…Antoni Palluth urodzony w Pobiedziskach przyczynił się do złamania tajemnicy niemieckiej Enigmy. |
W okolicy znajdują się liczne zabytki sakralne i rezydencjonalne: drewniany kościół św. Katarzyny w Węglewie, pałac w Krześlicach, pałac w Pomarzanowicach oraz dworek we Wronczynie, związany z rodziną Jackowskich i postaciami polskiej kultury. Region wyróżnia się także miejscami pamięci, parkami krajobrazowymi, dawnymi cmentarzami, grodziskami, wiatrakami, pałacami i śladami osadnictwa olęderskiego.
| Czy wiesz, że…Węglewo jest miejscem urodzenia prof. Józefa Kostrzewskiego, słynnego archeologa i badacza Biskupina. |
Uzupełnieniem oferty są nowoczesne instytucje kultury, jak Bibliostacja Pobiedziska w zabytkowym budynku dworca oraz lokalne inicjatywy edukacyjne, muzealne i rekreacyjne. Dzięki połącze-niu historii, przyrody i aktywnej turystyki obszar ten ma duży potencjał do rozwoju turystyki rodzinnej, edukacyjnej i krajoznawczej.
Gmina Czerniejewo – odpoczynek w parku lub pałacu

Ryc. 17. Pałac w Czerniejewie (autor: Łukasz Szał)
| Czy wiesz, że…Pałac w Czerniejewie gościł prezydentów, premierów i znanych artystów. |
Gmina Czerniejewo kojarzona jest przede wszystkim z okazałym zespołem pałacowo-parkowym. Pałac, wzniesiony w drugiej połowie XVIII wieku na zlecenie generała Jana Lipskiego, należy do najcenniejszych rezydencji magnackich w Wielkopolsce. Zachwyca monumentalnym portykiem kolumnowym, reprezentacyjną bramą wjazdową, dziedzińcem honorowym oraz rozległym parkiem krajobrazowym z alejami i osiami widokowymi. Dawniej był centrum życia ziemiańskiego, dziś pełni funkcję miejsca spotkań, wydarzeń kulturalnych, konferencji, uroczystości rodzinnych, wypoczynku i noclegów. Pałacowa restauracja nawiązuje do tradycji kuchni myśliwskiej, łącząc ją ze współczesnymi trendami kulinarnymi.
Czerniejewo wyróżnia się również ciekawą trasą historyczną prowadzącą przez miasto i jego najważniejsze miejsca pamięci. W krajobrazie miejscowości widoczne są ślady dawnych cmentarzy, kościoła, pałacu, zabudowań folwarcznych oraz pomniki związane z historią narodową i lokalną. Szczególne znaczenie ma pomnik Onufrego Kopczyńskiego, pijara, językoznawcy i autora pierwszej gramatyki języka polskiego.
W okolicznych wsiach zachowały się liczne elementy dawnej architektury dworskiej i sakralnej. W Czeluścinie, Szczytnikach Czerniejewskich i Pawłowie można odnaleźć dwory z XIX wieku. Pawłowo zachowało drewniany kościół św. Marcina z 1762 roku z cennym wyposażeniem. Żydowo, posiadające niegdyś prawa miejskie, wyróżnia się klasycystycznym kościołem św. Stanisława, dworem w parku krajobrazowym oraz śladami wczesnośredniowiecznego grodziska. W Goraninie i Żydowie odkryto także pozostałości kultury pomorskiej, sięgające około 550 lat p.n.e.
| Czy wiesz, że…W Pawłowie znajduje się drewniany kościół z 1762 roku, a w jego wnętrzu zachowały się XVIII-wieczne ołtarze. |
Gmina Kostrzyn – od tradycji po nowoczesność
Bogatą ofertę o charakterze turystyczno-kulturowym ma również gmina Kostrzyn, w której obok zabytków sakralnych i dworskich rozwijają się nowoczesne formy wypoczynku oraz edukacji regionalnej. W samym Kostrzynie na turystów czekają Plac Kurdeszowy z tężnią solankową, Centrum Aktywności „Frajda”, Izba Muzealna Ziemi Kostrzyńskiej oraz Izba Muzealna OSP. Ciekawą formą poznawania miasta jest szlak miniatur Rycerza Kostro połączony z questem terenowym. Dzięki temu region oferuje zarówno zwiedzanie zabytków, jak i aktywny wypoczynek, edukację historyczną oraz rodzinne atrakcje. To przy nowych rondach w Kostrzynie znajdują się także lampy nawiązujące do produkowanych w mieście róż, czy największy mural poznańskiego artysty KaWu, który widać przy stacji kolejowej w Kostrzynie.

Ryc. 18. Rycerz Kostro Senior i Junior (autor: Łukasz Szał)
| Czy wiesz, że…Legenda głosi, że nazwa Kostrzyn pochodzi od rycerza Kostro, który zatrzymał się tu na polowanie i poślubił miejscową Jagnę. |
Propozycją dla miłośników historii, architektury sakralnej i turystyki pielgrzymkowej będzie szlak kościołów drewnianych. Trasa prowadzi przez trzy wsie gminy Kostrzyn: Gułtowy, Czerlejno i Siekierki Wielkie, gdzie zachowały się XVIII-wieczne drewniane świątynie. Najstarszy jest kościół św. Kazimierza w Gułtowach, ukończony w 1760 roku. Zbudowany metodą szachulcową, wyróżnia się rokokowym wnętrzem, bogato zdobionymi ołtarzami oraz XVIII-wieczną polichromią przedstawiającą apoteozę św. Kazimierza i Wniebowzięcie NMP. W Czerlejnie warto zobaczyć kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny z 1743 roku, wzniesiony w konstrukcji zrębowej. W jego wnętrzu zachowały się elementy barokowe i rokokowe, a do najcenniejszych zabytków należą romańska kropielnica z XIII wieku oraz gotycka rzeźba Matki Boskiej z XIV wieku. Trzecią świątynią na szlaku jest modrzewiowy kościół św. Jadwigi w Siekierkach Wielkich z 1762 roku. Wyróżnia go złoty baniasty hełm, renesansowa ława kolatorska z XVI wieku oraz cudowny obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, do którego w okresie międzywojennym przybywali pielgrzymi.
| Czy wiesz, że…W Czerlejnie przed wejściem do kościoła znajduje się romańska kropielnica z XIII wieku, pochodząca z pierwszej świątyni w tej miejscowości. |
Trzek wyróżnia się wczesnośredniowiecznym grodziskiem, nazywanym potocznie „szwedzkimi okopami”, a także zabytkową szkołą pełniącą dziś funkcję świetlicy, piecem chlebowym oraz pozostałościami dawnego cmentarza ewangelickiego. Czerlejno, Siekierki Wielkie i Gułtowy tworzą interesującą trasę krajoznawczą, łączącą nie tylko drewniane kościoły, ale także pałace, miejsca pamięci, lokalne muzea i przykłady dawnego rzemiosła, wśród których szczególne miejsce zajmuje odnowiony wiatrak koźlak w Czerlejnie – ostatni tego typu obiekt w gminie Kostrzyn.
| Czy wiesz, że…„Szwedzkie okopy” w Trzeku w rzeczywistości są grodziskiem wczesnośredniowiecznym, a ich nazwa pochodzi z lokalnej legendy. |
W Gułtowach warto zobaczyć klasycystyczny pałac Bnińskich z końca XVIII wieku, otoczony rozległym parkiem krajobrazowym ze stawem i starodrzewem. W pobliskim Iwnie znajduje się zespół pałacowo-parkowy związany ze Stadniną Koni Iwno, jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji tej części regionu.
W południowej części gminy znajdują się zespoły dworskie i folwarczne, m.in. dwór w Drzązgowie z XIX wieku, związany z Ewarystem Estkowskim i powstaniem styczniowym, zabytkowa gorzelnia i park w Gwiazdowie, dwór w Klonach oraz pałac
w Węgierskiem.
Ważnym elementem dziedzictwa są miejsca pamięci. W Sannikach urodził się gen. Ignacy Prądzyński, twórca Kanału Augustowskiego, którego upamiętnia tablica na dawnej posiadłości dworskiej. W pobliskim Janowie zachowano pamięć o zrzucie broni i zaopatrzenia dla Armii Krajowej podczas II wojny światowej. Z kolei w Siedlcu zachwycają górujący nad pobliskimi stawami późnobarokowy kościół św. Mikołaja, a dalej Pałac Krzyckich z końca XVIII wieku oraz aleja kasztanowa łącząca rezydencję ze świątynią. W Siedleczku widoczne są ślady osadnictwa olęderskiego i pozostałości dawnego cmentarza ewangelickiego.
Cały obszar gmin Łubowo, Pobiedziska, Czerniejewo i Kostrzyn ma duży potencjał dla turystyki edukacyjnej, rodzinnej, rowerowej i krajoznawczej. Łączy dziedzictwo Piastów, zabytki drewnianej architektury, muzea, skanseny, parki krajobrazowe, lokalne legendy oraz miejsca pamięci, tworząc spójną opowieść o historii i kulturze Wielkopolski.
Znaczenie geoparku dla edukacji geograficznej i krajobrazowej
Iwona Piotrowska
Powstający Geopark Wielkopolska Glacjalna będzie miał bardzo duże znaczenie dla edukacji geograficznej i krajobrazowej, ponieważ umożliwi poznawanie procesów zachodzących bezpośrednio w środowisku przyrodniczym. Obserwacja bezpośrednia, z autopsji, prowadzona w warunkach terenowych, form powstałych w wyniku rzeźbotwórczej działalności lądolodu skandynawskiego, sprzyjać będzie rozumieniu zachodzących w przestrzeni i czasie procesów oraz ich efektów. Pobyt na tym obszarze wpłynie także na rozwój świadomości ekologicznej oraz docenienie ochrony dziedzictwa geologicznego i krajobrazowego. W związku z tym nabywana wiedza stanie się bardziej zrozumiała i poznana w sposób atrakcyjny, z możliwością natychmiastowej jej weryfikacji w przestrzeni geoparku.
Znaczenie geoparku dla edukacji geograficznej przejawi się poprzez:
1. Poznawanie budowy geologicznej i rzeźby terenu
- obserwacja skał, minerałów i form terenu bezpośrednio w przestrzeni geograficznej,
- zrozumienie procesów geologicznych kształtujących powierzchnię Ziemi, takich jak akumulacja lodowcowa, erozja czy działalność wód roztopowych,
- zrozumienie wpływu zlodowaceń na współczesny krajobraz Polski i Wielkopolski,
- zrozumienie zależności pomiędzy budową geologiczną a rzeźbą terenu,
- możliwość łączenia wiedzy teoretycznej z praktyczną obserwacją krajobrazu,
- zwiększenie świadomości potrzeby tworzenia geostanowisk.
2. Naukę przez doświadczenie
- możliwość organizacji na terenie geoparku ścieżek edukacyjnych, warsztatów geologicznych i geograficznych, zajęć terenowych, wykonywania pomiarów,
- bezpośrednia obserwacja zwiększa skuteczność nauki i rozwija umiejętności badawcze,
- w praktyce uczniowie i turyści mogą zobaczyć moreny, rynny polodowcowe, jeziora lub sandry i odnieść teorię do rzeczywistego krajobrazu,
- możliwość holistycznej edukacji międzyprzedmiotowej łączącej geografię, biologię, historię i ochronę środowiska.
3. Zrozumienie zależności pomiędzy człowiekiem a środowiskiem przyrodniczym
- możliwość poznania w jaki sposób działalność człowieka wpływa na krajobraz oraz jak wykorzystywane są zasoby geologiczne,
- zrozumienie związku pomiędzy warunkami przyrodniczymi a rozwojem osadnictwa rolnictwa i sieci transportowej regionu,
- budowanie lokalnej tożsamości opartej na wyjątkowej historii geologicznej regionu,
- zwiększanie świadomości potrzeby ochrony dziedzictwa geologicznego i przyrodniczego,
- promowanie odpowiedzialnej turystyki / geoturystyki.
Geopark stanowić będzie także kluczowe znaczenie dla edukacji krajobrazowej realizowanej jako:
- Kształtowanie świadomości krajobrazowej i „czytanie krajobrazu”
- rozpoznawanie oraz czytanie różnych typów krajobrazów i ich elementów,
- dostrzeganie skąd pochodzą poszczególne elementy terenu,
- wyjaśnianie w jaki sposób procesy przyrodnicze wpłynęły na obecny wygląd terenu,
- poznawanie i rozumienie w jaki sposób człowiek wykorzystuje i przekształca środowisko,
- kształtowanie poczucia własnej tożsamości związanej z regionem, miejscem.
2. Ochronę dziedzictwa przyrodniczego
- zwrócenie uwagi na konieczność zachowania cennych obiektów geologicznych i krajobrazowych dla przyszłych pokoleń.
3. Rozwijanie postaw proekologicznych
- geopark pomoże dostrzegać wartość przyrodniczą, kulturową i estetyczną otoczenia,
- zachęci do odpowiedzialnego korzystania z zasobów przyrody i troski o środowisko.
W związku z powyższym „czytanie krajobrazu” geoparku pozwoli na rozwijanie umiejętności obserwacji bezpośredniej oraz rozumienia krajobrazu jako efektu współdziałania przyrody i działalności człowieka. Geopark zwraca uwagę na wartość form polodowcowych jako dziedzictwa geologicznego, stanowiącego część dziedzictwa przyrodniczego. Dlatego geopark można traktować jako otwarte laboratorium geograficzne, w którym krajobraz staje się przedmiotem obserwacji, badań i edukacji. W geoparku krajobraz staje się naturalną salą dydaktyczną, źródłem wiedzy o procesach geologicznych i geomorfologicznych, miejscem prowadzenia badań terenowych i popularyzacji nauki, a przede wszystkim jest żywym zapisem historii Ziemi. Potencjał planowanego Geoparku Wielkopolska Glacjalna właśnie stanie się takim otwartym laboratorium geograficznym dla całego społeczeństwa.
Czy wiesz, co to jest krajobraz?
Geopark będzie zlokalizowany w przestrzeni geograficznej, w krajobrazie polodowcowym Wielkopolski. Wyjaśnijmy wiec pojęcie krajobraz. Według S. Pawłowskiego (1935) krajobraz to zespół przedmiotów i zjawisk związanych z określoną przestrzenią, który odróżnia tą przestrzeń od innej. Krajobraz obejmuje części powierzchni Ziemi posiadające naturalne granice, różniące się jakościowo od innych oraz posiadające wewnętrzną całość elementów, obiektów i zjawisk z uwzględnieniem działalności człowieka i efektów tej działalności (Kostrzewski 1993). J. Flis (1994) uważał, że jest to ogół cech wyróżniających określony obszar, takich, jak ukształtowanie terenu, budowa geologiczna, nawodnienie, klimat, pokrywa glebowa, roślinność i zwierzęta oraz widoczne w terenie przejawy działalności człowieka. Krajobraz zajmuje fragment przestrzeni, charakteryzuje go określona fizjonomia, czyli wygląd, jest systemem dynamicznym i podlega ewolucji (Richling, Solon 1994). W geografii, w ujęciu ekologii krajobrazu (Richling, Solon 2011), krajobraz traktuje się jako system powiązanych procesów integrujących obiekty fizyczne, a także jako zestaw obiektów fizycznych (abiotycznych, biotycznych, antropogenicznych). Natomiast według Europejskiej Konwencji Krajobrazowej (2000), krajobraz jest to obszar postrzegany przez ludzi, który jest wynikiem działania i interakcji czynników przyrodniczych i antropogenicznych oraz wyróżnia się swoistą fizjonomią (wizerunek, charakterystyczny wygląd krajobrazu).
Każdy typ krajobrazu jest kształtowany przez procesy naturalne (np. czynniki rzeźbotwórcze, takie jak lądolód lub woda), które dopełnia wpływ człowieka. W środowisku geograficznym wydziela się różnorodne typy krajobrazów, w obrębie następujących grup, takich jak krajobrazy przyrodnicze, przyrodniczo-kulturowe
i kulturowe (tab. 1). Kryterium wydzielenia jest udział elementów przyrodniczych i działalności człowieka w ich powstawaniu, co się przejawia w zróżnicowaniu ze względu na genezę (pochodzenie), funkcje i pokrycie terenu.
| Czy wiesz, że można czytać krajobraz?Czytanie krajobrazu to umiejętność interpretowania elementów otoczenia przyrodniczego i kulturowego w celu zrozumienia: • w jaki sposób powstał dany krajobraz, • jakie procesy na niego wpływały, • jakie jest jego znaczenie kulturowe i historyczne, a także zapamiętywanie oraz odzwierciedlanie krajobrazu w wyobrażeniach i emocjach. Podczas czytania zachodzi proces kształcenia myślenia geoprzestrzennego, podczas którego rozwijana jest umiejętność identyfikacji i kwantyfikacji zjawisk przyrodniczych i społeczno-gospodarczych, a także monitorowanie aktualnego stanu krajobrazu oraz zachodzących w nim przemian. |
Tabela 1. Typologia aktualnych krajobrazów Polski
| Grupa krajobrazów | Typ krajobrazu |
| Krajobrazy przyrodnicze, kulturowo użytkowane funkcjonujące głównie w wyników procesów naturalnych | Wód powierzchniowych |
| Bagienno-łąkowe (głównie bezleśne) | |
| Leśne | |
| Bezleśne: murawowe, piaszczyste i skalne | |
| Górskie ponad granicą lasu | |
| Krajobrazy przyrodniczo-kulturowe ukształtowane w wyniku wspólnego działania procesów naturalnych i świadomych modyfikacji pokrycia terenu struktury przestrzennej przez człowieka | Wiejskie (rolnicze) |
| Mozaikowe | |
| Podmiejskie i rezydencjalne | |
| Krajobrazy kulturowe, w których struktura i funkcja są w pełni ukształtowane przez działalność ludzką | Małomiasteczkowe |
| Wielkomiejskie | |
| Wodogospodarcze | |
| Przemysłowe | |
| Górnicze | |
| Komunikacyjne | |
| Ludyczne |
Źródło: Chmielewski T., Myga-Piątek U., Solon J., 2015
„Czytanie krajobrazu” w geoparku na terenie polodowcowym należy rozumieć jako analizowanieelementów krajobrazu, które zostały ukształtowane przez działalność lądolodu i wód roztopowych. Umożliwia rozpoznawanie śladów procesów geologicznych i geomorfologicznych. Do najważniejszych form krajobrazu polodowcowego, które się znajdują w planowanym geoparku, należą: morena czołowa, morena denna, pagórki wodnolodowcowe, sandry, rynny polodowcowe, jeziora rynnowe, jeziora wytopiskowe oraz głazy narzutowe, które świadczą o działalności lądolodu podczas zlodowaceń. Powstanie, rozwój i walory wymienionych form znajdują swój wyraz w projektowanych na terenie geoparku, geostanowiskach, które podkreślają rangę lądolodu jako kluczowego czynnika rzeźbotwórczego na obszarze Wielkopolski.
Szczególnego znaczenia nabierają także rynny polodowcowe, wykorzystywane przez wody polodowcowe, a w dalszej historii wody rzeczne, które w efekcie doprowadziły do wykształcenia dolin rzecznych. Doliny rzeczne są traktowane jako bardzo istotny komponent krajobrazów, który pełni duże znaczenie w jego strukturze i funkcji, a także w zachowaniu zasobów przyrody ożywionej. Naturalne doliny rzeczne charakteryzują się wielką różnorodnością ekosystemów oraz wyjątkowym układem geomorfologiczno-hydrologicznym, które traktowane są jednocześnie jako najbardziej wartościowe i uniwersalne korytarze ekologiczne. To właśnie doliny rzeczne stanowiły także ważne korytarze, którymi przemieszczali się ludzie zasiedlający kolejne obszary dzisiejszej Wielkopolski i teren proponowanego Geoparku.
Czy wiesz, jak można czytać krajobraz polodowcowy na terenie geoparku?
„Czytanie” krajobrazu polega na rozpoznawaniu charakterystycznych elementów krajobrazu, przeprowadzeniu analizy przestrzennej, dokonaniu interpretacji i wyjaśnieniu, oraz dodaniu tła historycznego i kulturowego, zgodnie z poniższą kolejnością.
1. Rozpoznawanie elementów krajobrazu
obserwacja i identyfikacja składników krajobrazu: elementy naturalne: rzeźba terenu, rzeki, roślinność, gleby; elementy antropogeniczne: budynki, drogi, pola uprawne, linie energetyczne.
2. Analiza przestrzenna – zrozumienie układu przestrzennego tych elementów:
- Jak są rozmieszczone?
- Jakie zachodzą relacje między nimi?
3. Interpretacja procesów – odczytanie, jakie procesy doprowa-dziły do obecnego wyglądu krajobrazu:
- Procesy naturalne (erozja, akumulacja, transport, działalność czynnika rzeźbotwórczego),
- Procesy kulturowe (urbanizacja, rolnictwo, industrializacja).
4. Kontekst historyczny i kulturowy – zrozumienie, jak historia i kultura wpłynęły na krajobraz:
- Pozostałości dawnych osad, układ pól dworskich,
- Symbolika miejsc – kapliczki, pomniki, mury graniczne.
Uwzględniając charakter krajobrazu polodowcowego, „czytanie” to rozpoznawanie konkretnych form terenu, które powstały w wyniku działalności lądolodu podczas epok lodowcowych (zlodowaceń). Formy te można też określić jako dominanty – dominanty krajobrazowe, czyli cechy przewodnie, wyraziste, elementy najważniejsze z punktu widzenia ukształtowania terenu na określonym obszarze, do których należą:
1. Moreny
- morena czołowa – wał lub pagórek utworzony na przedpolu lądolodu, powstały z materiału nagromadzonego na jego czołowej krawędzi,
- morena denna – podłoże, na którym występuje materiał skalny transportowany w spodzie lądolodu,
- morena boczna – wał powstały z materiału zebrane z boków lądolodu (głównie lodowce górskie).
2. Jeziora polodowcowe
- powstałe w zagłębieniach terenu, które zostały wyżłobione przez lądolód lub powstały między morenami w wyniku wytapiania brył martwego lodu.
3. Rynny polodowcowe
- wąskie, głębokie doliny powstałe w wyniku erozji przez wodę płynącą pod lądolodem.
- Sandry (równiny sandrowe)
- duże śródlądowe równiny zbudowane z żwiru i piasku, materiałów osadzonych przez wody roztopowe lądolodu (wody polodowcowe, fluwioglacjalne).
5. Drumliny
- wydłużone pagórki o łagodnym nachyleniu od strony, z której napływał lądolód; po przeciwnej stronie nachylenie jest strome.
6. Pagórki i wzgórza wodnolodowcowe – kemy
- nieregularne formy pagórkowate, które wskazują na dynamiczne procesy w strefie czołowej lądolodu (jego postój w terenie)
i nagromadzenie materiału.
7. Ozy
- wąskie, długie wały z piasku i żwiru, powstałe w wyniku akumulacji materiału transportowanego przez wody płynące w szczelinie pod lądolodem.
8. Głazy narzutowe (eratyki, narzutniaki)
- fragmenty litej skały przytransportowane zostały przez lądolód ze Skandynawii, mają różnorodne rozmiary i skład mineralogiczny. Nazwa pochodzi z łaciny, errare, co oznacza błądzić. Głazy stanowią jeden z najbardziej okazałych śladów po lądolodzie.
Jakie działania trzeba podjąć, aby „czytać” taki krajobraz polodowcowy?
- Popatrz na układ form terenu i ich symetrię – często wskazują kierunek ruchu lądolodu,
- Zwróć uwagę na materiał skalny – ich różnorodność wskazuje na transport lodowcowy z różnych miejsc,
- Obserwuj obecność jezior i rzek, które mogą mieć genezę polodowcową,
- Analizuj kształt pagórków i dolin, co pozwala na określenie typu formacji lodowcowej.
Na co należy zwrócić uwagę „czytając” krajobraz pagórków morenowych?
„Czytanie” krajobrazu pagórków morenowych polega na rozpoznawaniu śladów pozostawionych przez lądolód i wody roztopowe.
W terenie warto zwrócić uwagę na kilka elementów:
1. Kształt wzgórz
- pagórki morenowe są nieregularne, mają łagodne lub umiarkowanie strome stoki,
- nie tworzą uporządkowanych pasm jak góry fałdowe, lecz mozaikę wzniesień i obniżeń,
- jeśli wzgórza układają się w wyraźny wał, może to być morena czołowa – miejsce, gdzie zatrzymało się czoło lądolodu.
2. Jeziora i zagłębienia
- między pagórkami często występują jeziora lub podmokłe obniżenia,
- jeżeli pomiędzy morenami widoczne są małe jeziorka, okrągłe lub nieregularne oczka wodne, torfowiska lub podmokłe zagłębienia, możliwe, że są to miejsca po bryłach martwego lodu pozostawionych przez lądolód.
3. Materiał budujący wzgórza
- moreny składają się z mieszaniny gliny, piasku, żwiru i głazów,
- widoczne duże głazy narzutowe są bezpośrednim świadectwem działalności lądolodu,
- gleby są ciężkie, gliniaste i dość żyzne.
4. Układ pól i lasów
- na bardziej stromych stokach częściej zachowały się lasy,
- łagodniejsze fragmenty są zwykle użytkowane rolniczo,
- mozaikowy charakter użytkowania często odzwierciedla urozmaiconą rzeźbę terenu.
5. Relacje pagórków morenowych z innymi formami polodowcowymi.
Warto szukać sąsiedztwa, jak np.:
- sandru – rozległej, płaskiej równiny z piasków i żwirów,
- rynny polodowcowej – długiego, wąskiego obniżenia często zajętego przez jezioro,
- ozu lub kemu.
6. Kierunek ruch lądolodu
Jeżeli mamy dostęp do odsłonięć skalnych lub dużych głazów narzutowych, można szukać wygładzeń, rys i bruzd lodowcowych, ponieważ one pozwalają na odtworzenie kierunku przemieszczania się lodu.
Bardzo ważne dla prawidłowego rozpoznania form jest także zwrócenie uwagi na materiał skalny znajdujący się na powierzchni. Warto więc wiedzieć, że:
- glina to bezpośredni osad lodowcowy,
- piaski i żwiry są efektem działalności wód roztopowych,
- głazy narzutowe to „pamiątki” przyniesione ze Skandynawii.
Zachęcamy do uważnego obserwowania spotykanych w przestrzeni geoparku form rzeźby terenu, a także sposobów gospodarowania na nim od setek lat człowieka, tym samym zwrócenie uwagi też na krajobraz kulturowy. Być może „czytanie” krajobrazu doprowadzi do odkrycia nowych form i komponentów środowiska geograficznego. Formułujmy pytania, np. „Czy lądolód tutaj stał, przesuwał się, czy już się cofał?” lub „Gdzie lądolód coś pozostawił, a gdzie coś usunął?”. I wnikliwie obserwujmy teren, ponieważ odpowiedźczęsto można odczytać z samego jego kształtu. Wzgórza morenowe to głównie miejsca akumulacji materiału przez lód, natomiast rynny, doliny i niektóre jeziora są śladami erozji lodowcowej lub działalności wód roztopowych. Porozrzucane pagórki i zagłębienia sugerują topnienie martwego lodu, natomiast płaskie piaszczyste powierzchnie są dziełem wód roztopowych. „Czytając” taki krajobraz, zwróćmy uwagę na wały i ciągi wzgórz. Należy patrzeć na ich układ, nie pojedyncze pagórki. Długie szeregi wzgórz bardzo często wskazują na postoje lądolodu i wyznaczają dawne położenie jego czoła. W okolicach projektowanego geoparku są to ślady tzw. fazy poznańskiej ostatniego zlodowacenia. Umiejętność uważnego obserwowania terenu wzbogacona wiedzą geograficzną, geomorfologiczną, geologiczną czy historyczną, pozwoli na wyjaśnienie i zrozumienie rozwoju tego obszaru. Jednoczesne uwzględnienie aspektu antropogenicznego w projektowanym geoparku, ułatwi dostrzeżenie wzajemnych relacji przyroda-człowiek. Krajobraz można określać nie tylko jako obiektywną rzeczywistość czy krajobraz odbierany, percypowany, ale także przeżywany. Zatem zachwyćmy się krajobrazem polodowcowym naszej „Małej ojczyzny”.
„Czytajmy” więc krajobraz polodowcowy geoparku i poznawajmy jego historię!

